Bałtycka to niejedyny problem. Kłopotów jest sporo

Bałtycka to niejedyny problem. Kłopotów jest sporo

Kolejny dyżur pod zielonym parasolem odbył się z dala od centrum miasta, hałasu i zgiełku. Za to z zielenią, jeziorem i lasem. Może się wydawać, że przebudowa ulicy Bałtyckiej to jedyny problem mieszkańców osiedli Nad Jeziorem Długim, Likus i Redykajn. Jak się okazuje, pozory mylą, bo spraw do załatwienia jest mnóstwo.

Kilkadziesiąt osób przyszło pod zielony parasol „Gazety Olsztyńskiej”. Najważniejsi byli mieszkańcy i problemy, z którymi przyszli do naszych reporterów. A tych problemów przyjęliśmy ponad 40.

Zofia Rakowska mieszka tu od 1977 roku. — Jak długo jeszcze muszę czekać na chodnik przy ul. Rybaki, od stacji paliw do ul. Bursztynowej? — zastanawia się pani Zofia.

Zdaniem kobiety, wokół miejsca, na którym powinien znaleźć się chodnik, znajdują się zarówno budynki prywatne, jak i wspólnotowe. Kto więc powinien zająć się budową chodnika? — Nie wiem nawet, do kogo się zwrócić. A tą drogą chodzą przecież dzieci do szkoły i ludzie do przychodni.

Priorytet: zatoki na ul. Hozjusza

Mieszkańcy osiedla uważają, że niezbędny jest jej remont obejmujący naprawę nawierzchni oraz wybudowanie ścieżek rowerowych. Marzeniem są także nowe zatoki autobusowe.

Rekordową liczbę problemów dostarczyli nam za to mieszkańcy Likus. Nie dość, że przyszło ich kilkudziesięciu, to każdy z nich przygotował także pokaźną listę pilnych spraw. Do rozmowy z nami doskonale przygotowała się chociażby Helena Brzozowska.

Pełno kurzu i piach na obiad

— Po pierwsze, parking przy naszym kościele — zaczyna pani Halina. I kontynuuje: — Ludzie nie mają, gdzie zostawić samochodów, bo nie ma miejsca. Po drugie przejście przez tory na rogu ulic Wczasowej i Łabędziej. Było tam odkąd pamiętam, teraz nie ma — wylicza mieszkanka Likus.

Na liście pani Heleny znajduje się także ogrodzenie kapliczki przy starej Bałtyckiej, które mimo, że niedawno wymieniane jest zniszczone oraz dwie zabytkowe kamienice przy ul. Bałtyckiej.

Swoją reprezentację na dyżur wysłali także mieszkańcy ul. Kajakowej. — To najstarsza ulica na Likusach. Do dziś nie jest utwardzona. Nie da się opisać, jakim jest to dla nas utrudnieniem, trzeba tam zamieszkać i przekonać się na własnej skórze — mówi Bronisław Chudzik.

Ciągłe boje o plac zabaw

Na Likusach przydałoby się ponadto zrobić: łącznik pomiędzy ulicami: Jagodową i Wędkarską oraz Klonową i Dębową, a także wejście na wiadukt przy Lidlu.

— Schody mają kosztować ponoć 380 tys. zł. Ale chyba mają być ze złota — mówi z ironią przewodniczący rady os. Likusy. Co jeszcze? Wypędzić samochody parkujące na ścieżce rowerowej na ul. Bałtyckiej, patrolować starą pętlę Likus (zakrapiane nocne imprezy), remont chodników na ulicach: Brzozowej, Kasztanowej.

Priorytety na osiedlu są jednak dwa. Pierwszy to tzw. nowa ul. Bałtycka, której budowa wisi na kołku od połowy lat 70. Drugi to plac zabaw przy ul. Bałtyckiej obok Warsztatów Terapii Zajęciowej (tam odbył się wtorkowy dyżur).

Mieszkańcy sami ogrodzili teren placu, zrobili furtkę i poręcz dla starszych osób. To jedyne miejsce w Olsztynie bez takiego miejsca. — Mieliśmy dostać sprzęt z plaży miejskiej — przypomina Edward Nowakowski. — Ale sprawa ucichła…

Źródło olsztyn.wm.pl