Nie boimy się odszkodowań za Podkówkę

Nie boimy się odszkodowań za Podkówkę

To reakcja na zapowiedź inwestora, który rozpoczął tam budowę swoich bloków.

Spór o tę inwestycję trwa już blisko cztery lata. Ratusz próbował zniweczyć plany inwestora, uchwalając plan zagospodarowania przestrzennego, który wykluczał wysoką zabudowę nad Podkówką, a w końcu odmówił wydania WPB pozwolenia na rozpoczęcie budowy. Wojewoda jednak tę decyzję uchylił, a potem wydał pozwolenie na rozpoczęcie budowy. WPB mogło zacząć budowę.

Inwestycja ruszyła pełną parą. Skończyły się już nawet prace ziemne, na które poszło blisko 1,5 mln zł. I wtedy przyszła zaskakująca wiadomość. Decyzja wojewody [pozwalająca na budowę – red.] została uchylona przez wojewódzki sąd administracyjny.

Inwestor zapowiedział, że na pewno odwoła się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jednocześnie zlecił oszacowanie strat, które jego firma poniesie z powodu wstrzymania inwestycji nad Podkówką.

Mieszkańcy będący w sporze z deweloperem twierdzą, że nie boją się odszkodowań.

– Inwestor rozpoczął budowę swoich bloków, wiedząc, że pozwolenie nie jest jeszcze uprawomocnione. Powinien zaczekać na rozstrzygnięcie tej kwestii – mówi Dariusz Kondraczyk, jeden z mieszkańców, który sprzeciwiał się zabudowie jeziora Podkówka. – Ta sprawa to nie jest jakieś awanturnictwo z naszej strony. Walczymy o zachowanie walorów przyrodniczych tego unikatowego miejsca.

Źródło olsztyn.gazeta.pl